W katastrofie do której doszło 4 grudnia 2013 r zginęło czterech pracowników firmy SAVEX S.A. Robotnicy pracowali na platformie wewnątrz komina numer trzy elektrowni, który był przeznaczony do rozbiórki. Prace dopiero się zaczynały. Robotnicy spadli z wysokości około 200 metrów. Po wypadku konstrukcja zawaliła się, a gruzowisko zagrzebało ciała ofiar.
Z kompleksowej opinii wydanej przez zespół biegłych z Katedry Transportu linowego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie wynika, że bezpośrednią przyczyną zawalenia platformy w dniu 4 grudnia 2013 r. we wnętrzu komina nr 3 w elektrowni ENEA Wytwarzanie S.A.w Kozienicach i śmierci na miejscu czterej pracowników firmy SAVEX S.A.
Prokurator Prokuratury Okręgowej w Radomiu przedstawił zarzut spowodowania zbiorowego wypadku przy pracy za skutkiem śmiertelnym Adamowi Ż., który jako kierownik budowy modernizacji komina odpowiedzialny za przygotowanie i prowadzenie budowy zgodnie z przepisami prawa zaniedbał swoich obowiązków w tym zakresie i umyślnie naruszył zasady w zakresie zapewnienia wymogów bezpieczeństwa dotyczących wykonywania szczególnie niebezpiecznych prac na wysokości na podeście wiszącym ruchomym i w konsekwencji doprowadził do zbiorowego wypadku przy pracy wskutek runięcia platformy z czterema pracownikami, którzy ponieśli śmierć na miejscu.
Podejrzany wg. biegłych dopuścił do użycia zużyte zaciski linowe poniżej wymaganego prawem współczynnika bezpieczeństwa, doprowadził do zamocowania na koronie komina zacisków, które nie były prawidłowo zakleszczone, nie przeprowadził prób obciążeniowych platformy w sposób prawidłowy, nie zapewnił kontroli stanu zacisków po prowizorycznym podwieszeniu platformy, nie zastosował odpowiednich rozwiązań zapobiegających upadkom pracowników pracującym na wysokości.
Zarzut usłyszał również Robert R. który będąc zatrudniony na stanowisku kierownika sprzętu technicznego dozorowanego dopuścił na terenie budowy do eksploatacji dwie wciągarki do transportu pracowników na platformę , bez otrzymania decyzji Urzędu Dozoru Technicznego dopuszczających do ich użytkowania w nowym miejscu zamontowania. Obaj podejrzani nie przyznali się do stawianych im zarzutów. Śledztwo w tej sprawie prowadzone nadal, jego termin zakreślony jest do 31 maja 2015r.
- Przestępstwo zarzucone Adamowi Ż. Zagrożone jest karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat, a przestępstwo zarzucone Robertowi R. zagrożone jest karą ograniczenia wolności albo grzywną – informuje rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Radomiu, Małgorzata Chrabąszcz.