O inwestycji pisaliśmy kilkukrotnie. Obecnie miasta rozpisało przetarg na jej wykonanie. Miasto otrzymało na inwestycje 6 mln zł z Rządowego Funduszu Rozwoju Dróg. Więcej na ten temat tutaj.
W ostatnich dniach podniosły się jednak głosy społeczników związanych z kilkoma profilami w mediach społecznościowych przeciwko wycince drzew, która na się dokonać w związku z inwestycją. W sieci pojawiła się nawet petycja o ograniczenie inwestycji oraz przeciw wycince 115 drzew.
- To jakiś nonsens, czy ci ludzie w ogóle ty byli. Nie chcemy wyboru między naszym bezpieczeństwem, bezpieczeństwem naszych dzieci a zielenią. My kochamy zieleń, każdy ma jej tu mnóstwo na swojej działce, ale tu chodzi nasze bezpieczeństwo. Chodzą tu małe dzieci do szkoły, starsze osoby, jeżdżą matki z wózkami - mówił Marcin Bojanowicz, przedstawiciel licznie zebranych mieszkańców , którzy w poniedziałek popołudniu zaprosili na swą ulicę dziennikarzy. Wszyscy są wzburzeni petycją przeciw inwestycji
I trudno się im dziwić. ulica Perzanowskiej, o czym można się było przekonać, jest ruchliwym traktem. po połączeniu z ul. Energetyków stała się dobrym skrótem omijającym zatłoczoną ul. Żółkiewskiego dla mieszkańców Michałowa, Rajca, Lesiowa czy Jastrzębi oraz dojazdem dla samochodów ciężarowych do wysypiska z jednej strony oraz do oczyszczalni ścieków z drugiej. Samochody rzadko tu stosują się do ograniczenia 50 km/h, a nie ma tu ani pobocza, ani chodnika. Piesi muszą bardzo uważać.
- Czy musi dojść do jakiejś tragedii, aby ktoś przestał na to patrzeć tylko przez pryzmat zieleni? - pyta mieszkaniec ul. Mlecznej, Łukasz Kruk. Jak dodał społecznie zebrany komitet zebrał 500 podpisów pod petycją do władz miasta o realizację inwestycji. - Zbieraliśmy podpisy w kilku grupach. Osobiście z kolegą zebrałem 250 podpisów, tylko jedna osoba nam odmówiła. Można powiedzieć więc że 99,5 procent Perzanowskiej i ulic do niej przyległych jest za tą inwestycją. Oddzielenie ruchu pieszego i rowerowego od jezdni jest priorytetem i to się musi stać - stwierdził Łukasz Kruk.
Jacek Dróżdż, także mieszkaniec ul. Mlecznej porusza się na wózku. - Na zakręcie ulicy, jako pieszy muszę jechać po lewej stronie ale tu ruch jest ślepy, kierowcy mnie nie widzą i hamuj w ostatniej chwili. Jeżdżę z duszą na ramieniu. A tu jazda ponad limit 50 m/h jest nagminna. Jestem tez kierowcą i gdy jadą zgodnie z przepisami inne samochody mnie wyprzedzają - powiedział nam Jacek Dróżdż.
Jak argumentują protestujący mieszkańcy Perzanowskiej nie jest prawdą że trzeba wyciąć 115 drzew. - Dużych drzew jest maksymalnie 10, reszta to samosiejki i tuje, które zostały wrzucone do jednego worka drzew - stwierdził Marcin Bojnowicz.
- My jesteśmy fanami zieleni, ale dla nas bezpieczeństwo jest priorytetem, bezpieczeństwo naszych dzieci i nas samych, a my bardzo często walczymy o życie na tym kawałku drogi. Dzieci bardzo czeto uciekają przed samochodami, bo nie mają którędy bezpiecznie chodzić - podsumował inny protestujący mieszkaniec, Paweł Grzywacz.
Do sprawy będziemy wracać.