Bilety na ostatni mecz domowy Radomiaka z Lechem rozeszły się niczym świeże bułki, a należy dodać że te nie były tanie, bo nosiły miano tych z puli premium. Kibice Zielonych stanęli na wysokości zadania i wykonali sold out. To właśnie tych blisko 15 tysięcy szczęśliwców w sobotni wieczór będzie miało możliwość na żywo pożegnać swoją ikonę i jednocześnie legendę klubu Leandro.
Co ciekawe właśnie meczem w Poznaniu kapitan zespołu, pięć lat temu rozpoczął karierę w ekstraklasie, a teraz przeciwko Lechowi ją zakończy. W związku z tym klub przygotował dla fanów wiele atrakcji dlatego warto na pojedynek wybrać się dużo wcześniej, aniżeli dotychczas.
Emocji, także tych czysto piłkarskich także nie zabraknie. Po remisie z Arką Gdynia, Lech wciąż nie jest pewny uzyskania tytułu mistrza Polski i do Radomia przyjedzie niezwykle zmotywowany. Jeśli wygra to po ostatnim gwizdku sędziego Karola Arysa będzie świętował swój dziesiąty tytuł w historii. Sęk w tym, że w dotychczasowych pojedynkach rozgrywanych na terenie Radomiaka poznaniacy jeszcze nigdy nie zdobyli kompletu oczek.
- Zatrzymanie Lecha Poznań, żeby nie zdobyli mistrzostwa to nie jest nasz cel. My chcemy osiągnąć komplet punktów w dwóch ostatnich meczach i zdobyć, jak najwyższą lokatę na koniec rozgrywek. To będzie też specjalny dzień dla klubu, dla miasta ze względu na ostatni mecz Leandro Rossiego. To będzie celebracja jego. - powiedział Bruno Baltazar, szkoleniowiec Radomiaka.
Trener będzie miał do dyspozycji niemalże wszystkich podopiecznych, poza Abdoulem Tapsobą, który w Krakowie w pojedynku z Cracovią ujrzał czerwoną kartkę i będzie pauzował.
Radomiak stanie przed szansą pobicia klubowego rekordu ekstraklasy. Jeden już pobił.
- Już udało nam się osiągnąć największa ilość bramek w ekstraklasie, a przed nami jeszcze możemy pobić rekord zwycięstw. Jeśli się uda wygrać to będziemy mieli 12 pojedynków. - dodał Baltazar.
Mecz Radomiaka z Lechem rozpocznie się na stadionie Radomskiego Centrum Sportu w sobotę 16 maja o godzinie 20:15.