Radomiak - Arka Gdynia 3:1 (2:0)
Bramki: Wolski (6.), Capita (9.), Baro (77.) - Gojny (56.).
Radomiak: Majchrowicz – Zié Ouattara (Ż.), Kingue (Ż.), Diéguez, Grzesik (90+1 Leandro), Donis (22. Camara), Lopes (75. Joao Pedro), Luquinhas, Wolski (Ż. 75, Baro), Capita 75. Tapsoba), Maurides. Trener: Emanuel Ribeiro.
Arka Gdynia: Węglarz – Navarro (46.Kocyła) , Marcjanik, Gojny (Ż. 63 Szysz), Szota, Kubiak, Perea (11. Jakubczyk), Nguiamba (Ż.), Rusyn (Ż.), Kerk(80. Sidibe) , Gutkovskis (80.Espiau). Trener: Dawid Szwarga (Ż.).
Sędzia: Jarosław Przybył.
Widzów: 10 926.
Radomiak odzyskał na mecz z Arką, po pauzie za żółte kartki kluczowych graczy, z których Wolski i Donis od razu pojawili się w pierwszej jedenastce. Pewną niespodzianką był brak w niej Camary. Arka wzmocniła trzon drużyny powrotem Marcjanika i obecnością w wyjściowym składzie Gutkovskisa. Zaskoczenie - Jakubczyk w rezerwie.
Na ławce trenerskiej Zielonych zasiadł Emanuel Ribeiro, a nie Kiko Ramirez, który ze względu na sprawy rodzinne musiał opuścić ten mecz. Goncalo Feio nadal odsiadywał na trybunach trzeci mecz kary za mecz z Koroną.
Już w 3. minucie Nguiamba powinien zobaczyć żółtą kartkę za stempel na stopie Wolskiego, ale sędzia Przybył tylko go upomniał. Kapitan Radomiaka zemścił się w najlepszy możliwy sposób. Kilka minut później bił rzut wolny sprzed pola karnego, podyktowanego za ponowny faul na nim. Piłka po uderzeniu Wolskiego rykoszetowała od Gutkovskisa i wpadła do siatki obok bezradnego Węglarza. To pierwszy gol Wolskiego zdobyty przy Struga 63.
Niedługo potem było już 2:0. Capita wykorzystał prostopadłe podanie od Donisa, który dostał celne podanie ze skrzydła od Quattary. Angolczyk w swoim stylu, sprytnie zdobył gola trafiając w róg bramki. Zainteresowani jego zakupem Amerykanie ze Sprtingu Kansas City zacierają ręce.
Radomiak w pierwszym kwadransie panował bezwzględnie, potem do głosu na kilka minut doszli Gdynianie, le jedyne zagrożeniem był trzy rzuty rożne bez jakichś groźnych konsekwencji. Niestety boisku musiał opuścić Donis, sfaulowany przypadkowo przez Gutkovskisa.
Zaraz po zmianie na Camarę Zieloni przeprowadzili dwie widowiskowe akcje. W pierwszej dośrodkowanie Wolskiego przejął Capita, wymienił podania z Lopesem lecz strzelił zbyt lekko. W drugie Grzesik od linii końcowej dograł mocno do Wolskiego, które z pierwszej piłki pasówką przymierzył do dalszego roku, lecz piłka przeleciała obok złej strony słupka.
W 36. minucie ręce same składały się do oklasków. Po wielopodaniowej akcji Radomian, piłka w polu karnym trafiła w końcu do Quattary. Iworyjczyk strzelił mocno, ale praktycznie trafił w Węglarza. Dobitka Wolskiego była już niecelna.
W doliczonym czasie pierwszej połowy, ponownie koronkowa akcja Zielonych, ale Capita mając przed sobą już tylko Węglarza, zamiast strzelać, przyjął piłkę, niestety niedokładnie.
Radomiak rozegrał bardzo dobrą połowę. Na początku kompletnie zdominował gości. Później, regulując tempo dzięki dowódcom w środku w osobach Wolskiego, do pewnego momentu Donisa i Luquinhasa nie pozwolił Arce na cos więcej niż rzuty rożne, przy których dobrze interweniował Majchrowicz. Warto osobne słowa poświęcić Luquinhasowi. Brazylijczyk w środku pola regulował gra Radomian, licznymi celnymi podaniami nakręcał ich ofensywne akcję, ale też odbierał piłki Arkowcom. To najlepszy jego występ odkąd zimą trafił na Struga 63.
Po przewie skoncentrowany Radomiak nie podkręcał tempa. Zdyscyplinowani podopieczni Goncalo Feio kontrolowali wydarzenia na boisku, nawet długimi momentami oddając piłkę Gdynianom, którzy nie potrafili zagrozić z gry.
Zawodnicy trenera Szwargi robili jednak wszystko, by doprowadzić do stałych fragmentów gry. I to sprawdziło się w 56. minucie. Wywalczony przez Kocyłę rzut wolny wykonał Kerk, a zgranie Marcjanika na bramkę głową zamienił Gojny. Widać było wyuczone zagranie. Nic takiego obrotu spraw nie zapowiadało. Wydawało się, że Zieloni mają wszystko pod kontrola, gdy ten gol spadł na nich jak kubeł zimnej wody.
Na koniec pierwszego kwadransa drugiej połowy Ara miało rzut wolny z niemal tego samego miejsca, co poprzednio, ale tym razem Majchrowicz był na miejscu. Chwilę później, Radomianie oddali pierwszy strzał po przerwie - z 16-tki nad poprzeczkę posłał piłkę Luquinhas.
W 67. minucie oglądaliśmy istną kanonadę - trzy razy widowiskowymi robinsonadami popisywał się Majchrowicz, a jeden ze strzałów dodatkowo zablokował Grzesik, pomagając swojemu golkiperowi. Strzelali Kubiak, Kerki Gutkovskis. To cud, ze Radomiak w tym momencie wciąż prowadził.
Dwie minuty później szarżę Kubiaka zatrzymał Majchrowicz, a sprzed pustej bramki piłkę wybił Diéguez. Niedługo potem ponownie ten hiszpański obrońca zablokował niebezpieczny strzał Kocyły. To były bardzo gorące minuty dla Zielonych. Przetrwali.
W 75. minucie w Radomiaku poszły trzy zmiany. Jednym z wprowadzonych zawodników był Baro. To była świetna decyzja Goncalo Feio. Portugalczyk, kilka minut później doskonale uderzył z wolnego wykonywanego spod linii bocznej. Mocno uderzona piłka zmyliła wszystkich i wpadła do siatki. Świetna odpowiedź Radomiaka na nawałnicę Arki.
Niedługo potem goście mieli dobrą okazję, lecz - dobrą pozycję wypracował sobie Szysz. Przymierzył, na szczęście dla Radomian tuż obok słupka. W odpowiedzi, też podobnej odległości od bramki strzelił Luquinhas.
w 88. minucie fantastycznie w polu karnym zachował się Tapsoba. Ekwilibrystycznie przyjął trudne dośrodkowanie, ograł obrońcę dryblingiem i posłał silne podanie, które jednak przeszło nieprzeciętne przez nikogo w zdłiż linii bramkowej. Maurides aż złapał się za głowę, bo przysnął w tym momencie.
Kibice obejrzeli emocjonujące spotkanie, momentami nawet bardzo emocjonujące. To były dwie różne połowy. W pierwszej Radomiak miał wszystko pod kontrolą i chciał tę taktykę kontynuować, lecz Arka nie wyszła po przerwie odmieniona i gdy zdobyła w swoim stylu, gola po stałym fragmencie gry poczuła krew. Ci którzy po ostatnich "popisach" Majchrowicza odsyłali go na ławkę rezerwowych musieli się ugryźć w język. W newralgicznych minutach dominacji Gdynian, to właśnie bramkarz Zielonych utrzymał swój zespół na prowadzeniu. Docenić należy także zmiany zaordynowane przez trenera Feio. Brawo panowie!