CERRAD CZARNI RADOM - LOTOS TREFL GDAŃSK 3:1 (35:33, 25:18, 22:25, 25:22)
CZARNI: Neroj, Wachnik, Westphal, Kooistra, Kamiński, Piovarci, Kowalski (libero)
TREFL: Żaliński, Łomacz, Jarosz, Gawryszewski, Zajder, Wierzbowski, Rusek (libero)
Czarni przystąpili do tego spotkania mocno skoncentrowani i z dużą wolą zwycięstwa, po ostatniej, doznanej na własne życzenie wyjazdowej porażce z Effectorem Kielce. Już w pierwszym secie pokazali dużą determinację, co bardzo podobało się kibicom. Oto bowiem wygrali go na przewagi w stosunku 35:33, choć sami mieli sporo piłek setowych, ale przecież takie końcówki to często siatkarska loteria. Ten set był jednak mocno wyrównany od początku, a żadnej z drużyn nie udawało się osiągnąć większej przewagi.
Partia druga już tak dramatycznej historii nie miała. Tylko stanu 8:8 utrzymywał się równy poziom, a potem gospodarze coraz bardziej uciekali rywalom. Ku radości radomskich fanów skończyło się na 25:18.
Apetyty na trybunach wzrosły na tyle, że nikt nie dopuszczał już do głowy myśli, że padnie inny wynik niż 3:0. Do 17:17 trwała znowu wyrównana walka, ale potem niespodziewanie lepiej zaczęli grać goście. 15:17, 19:21, 21:21, 21:24 i 22:25. Konsternacja! Co będzie dalej? A tak dobrze szło! Niektórzy na trybunach komentowali, że to nie rywal wygrał, ale Cerrad przegrał…
Ale czwarty set okazał się jednak ostatnim. Scenariusz dobrze znany, tyle, że już happy endem. Wet za wet, równo było do 19:19, gospodarze jednak wyciągnęli wnioski z poprzedniego seta. 25:22 i po zawodach! Zasłużone zwycięstwo!