Radom-24.pl :: Portal Radomia i regionu

Dwie wystawy w Elektrowni, w tym jedna tylko dla dorosłych

Kultura, Rozrywka, Historia / 2020-02-06 07:59:00, aktualizacja: 2020-02-07 16:28:00

Dwie interesujące wystawy czekają na odwiedzających radomską Elektrownię. Przypomnijmy, że w piątki Mazowieckie Centrum Sztuki Współczesnej "Elektrownia", czynne jest do godz. 20.

Łódź Kaliska. Foto: Marcin Kucewicz

Do 15 marca można oglądać  wystawę grupy Łódź Kaliska pt. „Czkawka”. Ekspozycja w Elektrowni to najszersza prezentacja dorobku Łodzi Kaliskiej w ramach obchodu jubileuszu istnienia grupy. Obok najnowszych prac zaprezentowane zostały fotografie, obiekty artystyczne oraz filmy z lat 70., okresu niezależnej działalności na Strychu (niezależnej galerii, pracowni i atelier zdjęciowe w jednym, na strychu kamienicy przy ulicy Piotrkowskiej), plenerów w Miastku i Osiekach (lata 1980-1981) oraz prywatnych plenerów w Teofilowie (pierwsza połowa lat 80.)

Wystawa wpisuje się w program obchodów jubileuszu 40-lecia działalności grupy artystycznej Łódź Kaliska. Formacja, choć powstała przez przypadek i w atmosferze skandalu (na skutek wyrzucenia jej przyszłych członków z obozu stowarzyszenia fotograficznego), działa nieprzerwanie od 1979 roku w niemal niezmienionym składzie: Marek Janiak, Adam Rzepecki, Andrzej Świetlik, Andrzej Wielogórski (Makary) i Andrzej Kwietniewski. Ten ostatni rozstał się z grupą w 2007, dołączył natomiast Sławomir Bit. Przez wiele lat z grupą współpracowała także Zofia Łuczko.

Od początku lat 80. Łódź Kaliska tworzył tzw. Kulturę Zrzuty. Organizowała prowokacyjne happeningi i performance, przeciwstawiając się utartym prawdom o sztuce i stereotypom myślenia o istocie dzieł artystycznych. Od drugiej połowy lat 80. XX w. artyści Łodzi Kaliskiej tworzyli serie filmów i fotografii inscenizowanych. Byli autorami aranżowanych pastiszów najsłynniejszych dzieł sztuki, głównie z zakresu malarstwa europejskiego. Prace te otwarcie kpiły z malarzy i malarstwa, ironizowały na temat historii sztuki. Z kolei w okresie New Pop-u, unieważniając granice istniejące dotąd między reklamą a sztuką wysoką, grupa tworzyła sztukę, która udawała, że jest reklamą.

Kurator wystawy – Adam Rzepecki

Wystawa dla osób od 18 lat.

Następna ekspozycja do obejrzenia w Elektrowni, to prace młodych i zdolnych laureatów konkursu artNoble 2018

Konkurs artNoble dla najlepszego dyplomu z publicznych uczelni artystycznych organizowany jest przez Fundację Kultury i Sztuki artHOLDING od 2012 roku. Jest ona  twórcą i organizatorem Edukacyjnego Festiwalu Sztuki artNoble, w ramach, którego wręczana jest statuetka 1 - Art jako jedna z nagród w konkursie. Wydarzenie to tworzone jest  w partnerstwie z kuratorami z publicznych uczelni artystycznych w kategorii Plastyka. Z każdej Uczelni nominowana jest trójka najlepszych absolwentów,  a finalnie Jury składające się z 50 jurorów wybiera najlepsze trzy – dyplom główny i dwa wyróżnienia. 

W trakcie Festiwalu odbywa się Gala artNoble, debaty rektorskie, profesorskie, eksperckie oraz warsztaty i spotkania tematyczne. Konkurs wyodrębnił się w oddzielny festiwal z Interdyscyplinarnego Festiwalu Sztuk. Nagroda  w konkursie artNoble wręczana jest w postindustrialnych przestrzeniach Bielnika w mieście Żyrardowie, pomiędzy Łodzią, a Warszawą. Pomysłodawcą konkursu jest prof. nadzw. dr hab. Artur Krajewski z Akademii Sztuk Pięknych w  Warszawie, przewodniczącym kuratorów jest prof. nadzw. dr hab. Jan Tutaj z Akademii Sztuk Pięknych  w Krakowie, a koordynatorem Marta Ewa Olbryś z ramienia Fundacji.

Laureaci artNoble 2018: Mateusz Kokot, Paulina Żmuda i Magdalena Sadłowska.

Wystawę można oglądać do 1 marca.

Wystawy czynne: wtorek – piątek – 10.00 – 18.00, sobota – niedziela – 12.00 – 18.00. 

UWAGA: w każdy pierwszy piątek miesiąca, wystawy są czynne do godziny 20.00!

Informacje pod nr tel. (48) 383 60 77, (48) 386 16 60, a także na stronie internetowej www.mcswelektrownia.pl.

autor: cir

Wasze komentarze (1)

cykcyk
2020-02-06 22:08:00

Kiedyś dzieło było rezultatem wrażliwości, natchnienia, cierpliwości i perfekcyjnego warsztatu artysty. Dla odbiorcy było obiektem podziwu, wzbudzało szacunek... Teraz "artystą" nazywamy rozwrzeszczane beztalencia, dziełem-zawartość nocnika tegoż beztalencia a "wzruszeń i uniesień" mają dostarczać zdjęcia genitaliów albo filmowane kopulacje... Żywię głęboki wstręt do nazywania sztuką wszystkiego co "wytwarzają" obecne awangardy postępu, łamacze konwenansów i pogromcy stereotypów. SZAJS I TYLE. Szkoda każdej zmarnowanej na TO złotówki....

Dodaj komentarz:

3 + 3 * 3 =

copyright © 2011 www.radom24.pl

obsługa techniczna: www.zaginionestudio.pl

Linki sponsorowane

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.

ll

Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Akceptuję, nie pokazuj więcej