Radom-24.pl :: Portal Radomia i regionu

Peter Mazan dla Radom24.pl: Radomiak musi awansować, nie ma innej opcji! [WYWIAD]

Sport, Rekreacja, Turystyka / 2019-04-19 11:11:00, aktualizacja: 2019-04-19 15:27:00

Przed meczem Radomiaka z Elaną Toruń (sobota, godz. 13:05) rozmawialiśmy z pomocnikiem Zielonych - Peterem Mazanem. Słowak opowiedział nam m.in. o swojej kontuzji, powrocie do gry czy najgorszym dniu w życiu. Zachęcamy do lektury.

Peter Mazan

Damian Markowski: Po tak ciężkiej kontuzji i żmudnej pracy w czasie rehabilitacji, wreszcie (po ponad 10 miesiącach przerwy) wróciłeś do gry w pierwszym zespole Radomiaka. Co wówczas czułeś, wchodząc na boisko w meczu z ROW-em i jak czujesz się obecnie?

Peter Mazan: Kibice pięknie mnie przyjęli, chciałbym im za to bardzo podziękować. Rzeczywiście, trwało to bardzo długo, ponad 10 miesięcy; z tego pierwszy miesiąc byłem w domu na Słowacji, tam się rehabilitowałem, następnie jakieś 4-5 miesięcy, to w ogóle nie wchodziłem do szatni, tylko na siłownię i do fizjoterapeuty. Był to bardzo trudny okres dla mnie, ale od stycznia było już lepiej, powoli zaczynałem treningi i w końcu zadebiutowałem w tym sezonie. Szkoda tylko, że zremisowaliśmy, bo mieliśmy swoje sytuacje, a punkty były nam bardzo potrzebne, aczkolwiek to już za nami i patrzymy do przodu.

Obecnie czuję się bardzo dobrze, szczerze - z tygodnia na tydzień - moja forma jest lepsza i jestem gotowy na 100% do gry, chciałbym zagrać już od początku, ale decyzja należy do trenera.

Klub, po tym feralnym pojedynku w Bełchatowie, przedłużył z Tobą kontrakt. To bardzo miły gest ze strony władz Radomiaka, który na pewno dał Ci takiego pozytywnego kopa w walce o powrót do pełni zdrowia.

Zgadza się. Muszę jednak przyznać, że 2 czerwca 2018 roku, to najgorszy dzień w moim życiu, bo przegraliśmy walkę o awans, a na dodatek doznałem fatalnej kontuzji. Prezes Gilewski jeszcze tego samego dnia, około 23, zadzwonił do mnie i powiedział, abym się nie martwił, bo klub przedłuży ze mną kontrakt - to było dla mnie ważne i bardzo miłe. Teraz natomiast jesteśmy liderem na sześć kolejek przed końcem sezonu i musimy awansować, nie ma innej opcji!

Tak jak wspomniałeś, na sześć kolejek przed końcem sezonu, wciąż jesteście liderem. Teraz przed Wami dwa ciężkie pojedynki - z rywalami również walczącymi o awans (Elana, Widzew). Ty już raz wygrałeś tę ligę (z Rakowem w 2017 roku), jaki jest więc klucz, aby to powtórzyć, a nie powtórzył się scenariusz Zielonych z dwóch ostatnich sezonów, o co obawiają się kibice?

Z jednej strony ich rozumiem, ale tu nie ma co panikować, bo jesteśmy pierwsi. Jakby ktoś przed początkiem ligi albo w styczniu, powiedział nam, że będziemy liderem na sześć kolejek przed końcem sezonu, to każdy brałby to w ciemno. Rzeczywiście, ostatnie wyniki Radomiaka, nie były takie, jakie byśmy sobie życzyli, bo gdzieś tam 2-3 punkty nam uciekły, ale teraz, tak jak powiedziałeś, mamy ważne mecze z Elaną i Widzewem, i możemy się odbudować. My mamy lepszą pozycję startową, gdyż jesteśmy pierwsi, Widzew i Elana są za nami, i oni muszą wygrać, my oczywiście też chcemy zwyciężyć, ale znajdujemy się w lepszej sytuacji. Oczywiście, jesteśmy zdenerwowani po ostatnich rezultatach, ale myślę, że teraz się za to zrehabilitujemy.

Wygrałem ligę z Rakowem i moim zdaniem, kluczem jest, aby grać konsekwentnie, skupiać się na każdym kolejnym pojedynku i zbierać punkty. Wiadomo, teraz zostało już tylko sześć meczów, ale myślę, że jak wygramy 2-3 spotkania, to awans mamy w kieszeni i to jest naszym celem!

Jaki macie plan na jutrzejszy mecz z Elaną, która zapowiada, że przyjeżdża do Radomia po zwycięstwo? Ostatnio Wasza gra nie wyglądała bowiem zbyt przyjemnie dla oka.

Problemem jest brak skuteczności, bo gdybyśmy np. z Rybnikiem strzelili w pierwszej połowie jedną lub dwie bramki, to uważam, że zakończyłoby się to naszym wysokim zwycięstwem. Elana może mówić, co chce, oni też nie mają świetnej rundy, jak praktycznie każda ekipa z czołówki ligi. My jednak skupiamy się na sobie, będziemy grać ofensywnie i celujemy tylko w 3 punkty.

Kibice wesprą Was na ostatnim treningu przed tym pojedynkiem. To chyba ważne, że fani są z Wami na dobre i na złe, i niejako chcą pomóc Wam w tym awansie, aby, jak to powiedział Artur Haluch, wywalczyć tę promocję na zaplecze Ekstraklasy, wspólnie, wszyscy razem?

Mieliśmy już rozmowę z kibicami po meczu w Rzeszowie, a teraz jestem miło zaskoczony, że przyjdą na piątkowy trening. Jest to bowiem dodatkowe wsparcie i motywacja. Miałem raz taką sytuację, gdy grałem w Rakowie i to jest pozytywne. Nam nie pozostaje nic innego, jak właśnie zrobić ten awans razem, bo Radomiak to kibice i piłkarze.

autor: Damian Markowski

Wasze komentarze (3)

0
2019-04-20 12:11:00

Nie będzie żadnego awansu, bo swoje paluchy w Radomiaku zaczeli maczac politycy.

Pytanie do wszystkich mądrych
2019-04-19 18:41:00

DROGI CZYTELNIKU WYOBRAŹ SOBIE NASTĘPUJĄCĄ SYTUACJE. ZLECASZ WYKONAWCY POSTAWIENIE DACHU TWOJEGO DOMU. INSPEKTOR PODPISUJE CI ODBIÓR ROBÓT. DACHU MIMO TO NA DOMU NIE WIDZISZ. PLACISZ WYKONAWCY ZA "POSTAWIENIE" TAKIEGO DACHU?????

1910
2019-04-19 15:10:00

dajesz Peter, kibice w Ciebie wierzą, jutro tylko zwycięstwo!!!

Dodaj komentarz:

3 + 3 * 3 =

copyright © 2011 www.radom24.pl

obsługa techniczna: www.zaginionestudio.pl

Linki sponsorowane

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.

ll

Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Akceptuję, nie pokazuj więcej