Radom-24.pl :: Portal Radomia i regionu

Dariusz Banasik dla Radom24.pl: Zrobimy wszystko, aby udowodnić, że każdy zawodnik zasługuje na to, by być w Radomiaku

Sport, Rekreacja, Turystyka / 2018-07-21 07:30:00, aktualizacja: 2018-07-21 16:40:00

O nadchodzącym sezonie ligowym, okresie przygotowawczym, kibicach Zielonych, młodych graczach, obcokrajowcach, "legionistach" czy transferach - rozmawiamy z Dariuszem Banasikiem, trenerem drugoligowego Radomiaka Radom.

Dariusz Banasik

Nasz zespół dziś (tj. w sobotę, 21 lipca) o godz. 18:00 domowym meczem ze Skrą Częstochowa zainauguruje nowy sezon piłkarskiej II ligi. M.in. o celach Radomiaka na te rozgrywki rozmawiamy ze szkoleniowcem Zielonych, Dariuszem Banasikiem. Zapraszamy do lektury.

Damian Markowski: Jest Pan w Radomiu od prawie miesiąca. Jak podoba się Panu w naszym mieście?

Dariusz Banasik: Jeśli chodzi o sprawy typowo sportowe, to bardzo mi się podoba, można powiedzieć - jestem mile zaskoczony: i organizacją klubu, i pracą z zawodnikami, i wszystkim wokół. Na razie, żadnych negatywów nie widać. Jestem zadowolony z tego, że tu trafiłem, jest dobrze, ale wypadałoby teraz to wszystko przełożyć na wynik...

Natomiast, jeśli chodzi o samo miasto, to szczerze, tylko raz udało mi się przez ten miesiąc gdzieś wyjść, gdyż było bardzo dużo pracy, aczkolwiek Radom znałem już trochę wcześniej, bo kiedyś jako zawodnik czy student, przyjeżdżałem tutaj. Ogółem, uważam, że to bardzo fajne miasto, dużo jest miejsc, które warto zobaczyć, jest też gdzie wyjść na spacer; infrastruktura sportowa również jest dobra, także w Radomiu człowiek na pewno się nie nudzi.

W sobotę Pana drużyna rozpoczyna nowy sezon ligowy. Jaki cel stawia Pan przed zespołem? O co będą grali Zieloni w nadchodzących rozgrywkach?

Wymagania są bardzo duże, wiemy, o co walczył Radomiak w ostatnich dwóch sezonach i wiemy, czego zabrakło, natomiast tak w cudzysłowie: nie chcemy tego balonika pompować, gdyż mamy świadomość, że piłkarze czasami sobie z tym nie radzą. Mogę jednak zadeklarować, że będziemy walczyć o to, aby wygrywać każdy kolejny mecz, zbudować dobrą drużynę i przyciągnąć na trybuny jeszcze więcej fanów. Jeśli wszystkie te "rzeczy" zostaną spełnione, to oczywiście cel sam się wykrystalizuje i będziemy walczyć o jak najwyższe cele.

Okres przygotowawczy był dla Radomiaka dosyć krótki. Czy mimo to, uważa Pan, że drużyna jest dobrze przygotowana do rundy?

Sądzę, że tak, natomiast wiadomo, że jak są nowe twarze, to potrzeba trochę czasu na zgranie się ze sobą tych zawodników. Kadra została zmniejszona, ale poszliśmy w jakość, a nie ilość. Przede wszystkim, został trzon drużyny, czyli ci zawodnicy, którzy stanowili o sile zespołu w poprzednich rozgrywkach, plus wkomponowaliśmy takich, którzy uważamy, że będą wzmocnieniem.

Zagraliście pięć sparingów (2 zwycięstwa, 1 remis, 2 porażki), m.in. z mistrzem Polski - Legią Warszawa. Jak Pan je oceni?

Zgadza się, było pięć sparingów, ale można powiedzieć, że w sumie tylko ostatnie dwa zagraliśmy już tak na zasadzie: mniej testowania, mniej sprawdzania, bo wcześniejsze właśnie takie były. Przede wszystkim skupiłem się więc na pojedynkach z Legią oraz Avią. Z mistrzem Polski, według mnie, zagraliśmy bardzo pozytywnie, zaś z trzecioligowcem, może już nie tak dobrze, ale zawsze już na tydzień przed ligą, w głowach zawodników pojawia się taka myśl, że już za chwilę mecz mistrzowski i te spotkania wyglądają ciut gorzej. Cieszę się, że zachowaliśmy w obu potyczkach czyste konto, ponieważ zmieniliśmy ustawienie, wprowadzamy coś nowego, a to ważne; także reasumując, jesteśmy zadowoleni, ale wiadomo - wszystko zweryfikuje liga.

Ma Pan już gotową "11" na mecz ze Skrą, czy jest jeszcze kilka niewiadomych?

Tak, jest już gotowa. Wahaliśmy się, co do dwóch pozycji, ale po środowej "gierce" podjęliśmy decyzję i jeżeli nie wydarzy się nic nadspodziewanego, to ta właśnie "11" wyjdzie w sobotę na Skrę.

Do tej pory zakontraktowaliście siedmiu nowych graczy. Czy stanowią oni realne wzmocnienie zespołu? Jest Pan zadowolony z transferów?

Wszystko się okaże w meczach ligowych, jak to będzie wyglądało, gdyż niektórzy ci zawodnicy są z nami dosyć krótko. Część piłkarzy znałem już wcześniej i uważam, że są to dobrzy gracze, jak na drugą ligę, natomiast, jak już powiedziałem, wszystko zweryfikuje liga, bo "sparingowo" i "treningowo", wygląda to bardzo dobrze, ale wiemy, jak to w sporcie bywa, czasami niuanse decydują.

Wydaję mi się, że ten zespół potrzebuje paru zwycięstw, żeby też dobrze się zgrał, uwierzył w siebie i był taki pewny swoich umiejętności, ponieważ wchodząc po raz pierwszy do szatni, widziałem po niektórych, że mają pochylone głowy, a czegoś takiego być nie może. Teraz zaczynamy nowy rozdział, nowy sezon i mam nadzieję, że będziemy pewniejsi i lepsi niż w ostatnich rozgrywkach.

Okienko jest jednak otwarte aż do końca sierpnia. Czy może więc się zdarzyć, że gdyby coś na początku sezonu nie wypaliło, to do klubu trafią jeszcze nowi zawodnicy, czy kadra jest już definitywnie zamknięta?

Dopóki okienko transferowe jest otwarte, to zawsze jest taka możliwość. Osobiście bym chciał, aby ten zespół od początku dobrze funkcjonował, ale może się okazać, że powiedzmy, coś w danej formacji się nie układa, to trzeba będzie wtedy podjąć jakieś decyzje. Sami jesteśmy tego wszystkiego ciekawi, bo to jest trochę taka niewiadoma, ale jeśli tak by się stało, to nie będą to jakieś wielkie zmiany, tylko może jedno, maksymalnie dwa nazwiska. Być może, jakiś gracz nie znajdzie klubu w wyższej lidze i ostatecznie będzie chciał grać u nas, a okaże się to wartościowy piłkarz, to wówczas może jeszcze kogoś ściągniemy.

Do Radomiaka trafił m.in. Rafał Makowski, który rozwiązał kontrakt z Pana byłym zespołem - Zagłębiem Sosnowiec. To chyba największe wzmocnienie klubu w tym okienku transferowym. Gdyby nie Pana osoba, Rafała w naszych barwach byśmy nie oglądali?

Na pewno tak, nie będę tutaj oszukiwał. Do Rafała zadzwoniłem od razu, gdy zostałem trenerem Radomiaka. Wówczas wydawało się, że nie ma szans na taki transfer, bo miał on oferty z klubów 1-ligowych, ale zdecydował się na nasz zespół. Znamy się od dłuższego czasu, razem pracowaliśmy i myślę, że jest jeszcze wielu zawodników, którzy chcieliby występować w drużynie, którą prowadzę, przejść do Radomiaka, ale też z drugiej strony - nie chcieliśmy robić rewolucji, zaś - wracając do Rafała - to była kluczowa pozycja, którą chcieliśmy wzmocnić i dlatego tak, w każdych wywiadach podkreślałem, że mamy gracza, na którego czekamy, no i na szczęście się udało - Rafał rozwiązał kontrakt z Zagłębiem, trafił do nas i mam nadzieję, że okaże się bardzo dużym wzmocnieniem.

Najwięcej zmian mamy w środku pola. Po obejrzeniu kilku spotkań Radomiaka z poprzedniego sezonu, zdecydował Pan, że właśnie tę formację trzeba najbardziej wzmocnić, stąd transfery Pietronia, Makowskiego czy Kaputa?

Oczywiście, bardzo uważnie analizowałem zeszły sezon, rozmawiałem też z wieloma osobami: właścicielami klubu, zawodnikami, kibicami i każdy wskazywał, że problem leży m.in. w środku pola, że coś tutaj nie funkcjonowało, natomiast chciałem też skupić się na tym, aby - tak jak już wcześniej wielokrotnie mówiłem - mniej było w składzie obcokrajowców, bo uważam, że na tym poziomie rozgrywkowym, aż tylu ich nie potrzeba. Wychodzę też z założenia, że jak już oni są, to, aby grać, muszą być zdecydowanie lepsi od tych naszych zawodników i tu świetnym przykładem jest Leo, który widać, że ma bardzo wysoki poziom umiejętności.

Wracając natomiast do pytania, od początku wiedzieliśmy, że środek pola trzeba wymienić, plus złożyło się tak, że tam było najwięcej tych obcokrajowców i m.in. to też mielismy na względzie, stąd te zmiany.

Do Radomiaka ostatecznie nie trafił Łukasz Matusiak. Mówił Pan, że bardzo chce tego zawodnika, ale ostatecznie wylądował on w IV-ligowej Polonii Bytom. Dlaczego tak się stało?

Do samego końca czekaliśmy na Makowskiego. Kiedy zadeklarował on, że wzmocni naszą ekipę, to ucięliśmy temat Łukasza, ponieważ stwierdziliśmy, że Rafał to młodszy i bardziej perspektywiczny zawodnik.

Powoli w Radomiaku robi się kolonia byłych piłkarzy Legii. Mają oni odpowiednią jakość, aby dać naszej drużynie upragniony awans na zaplecze Ekstraklasy?

Oczywiście, musimy zachować proporcje (uśmiech), gdyż paru zawodników już tutaj było, zanim ja przyszedłem, tj. Haluch, Grudniewski, Świdzikowski, Mikita... był też Skowron, z którym wcześniej pracowałem, ale jemu akurat podziękowaliśmy. Pozostałych chcieliśmy zostawić, a kilku innych ściągnęliśmy.

Kolonia to oczywiście tak w cudzysłowie, ale uważam, że w Radomiaku są też wartościowi młodzi zawodnicy i na pewno będziemy też na nich stawiać. Mam tu na myśli m.in. Sokoła, Winsztala czy Filipowicza, ponieważ są to gracze, którzy na pewno będą stanowili wartość dodaną do tej drużyny, także może się okazać, że to właśnie od nich będziemy zaczynali ustalanie pierwszego składu, a nie od tych "legionistów", a więc ja bym tutaj takiego podziału nie robił.

Już Pan o tym wspomniał, ale chciałbym jeszcze na chwilkę do tego tematu powrócić, gdyż na jednej z pierwszych konferencji, mówił Pan, że obcokrajowiec, aby grać, musi być dwa razy lepszy od Polaka. Rozumiem więc, że do Radomiaka wreszcie wróci taka "normalność", że na trzecim poziomie rozgrywkowym jest więcej w składzie Polaków aniżeli zawodników z zagranicy?

Dokładnie tak. Myślę, że posiadamy w składzie optymalną liczbę takich zawodników i tyle nam w zupełności wystarczy.

Konsekwentnie stawia Pan na ustawienie 3-5-2, co jest ostatnio popularniejsze, chociażby Belgia czy Anglia grały tak na mundialu. Czy piłkarze już się przyzwyczaili do tego systemu gry, czy jednak jeszcze potrzeba na to czasu?

Znowu muszę odpowiedzieć, że dowiemy za parę dni, jak zagramy kilka meczów w lidze (uśmiech). Wprowadziliśmy ten system i sądzę, że piłkarze się do niego przekonali, gdyż zrobiliśmy to spokojnie, cierpliwie. Wiadomo, od razu w 100% to nie będzie funkcjonowało, aczkolwiek wydaję mi się, że jest to formacja, która pozwala nam wkomponować do gry trzech dobrych środkowych obrońców, których mamy w składzie i ze względu na takie ustawienie, cała trójka może grać w pierwszej "jedenastce".

Druga sprawa to Leo. Nie chciałem, aby grał gdzieś z boku pomocy, ale też jako jedyny napastnik, gdyż on lubi schodzić do boków, cofać się po piłkę i wówczas mogłoby się okazać, że z przodu nikogo nie mamy, a więc bardziej dobraliśmy ten system pod zawodników, których mamy.

Oczywiście, jest to nowoczesna formacja i będę chciał, abyśmy tak właśnie grali, ale też nie zawsze. Czasami możemy coś zmienić, aby np. zaskoczyć rywala. Gdy już 3-5-2 opanujemy, łatwiej nam będzie przechodzić swobodnie z jednego na drugi system gry.

Jest Pan kojarzony z dobrą pracą z młodzieżą (głównie w Legii). W Radomiaku były z tym ostatnio problemy. Próżno było szukać wychowanków klubu w pierwszym składzie seniorów. Czy po przyjściu Dariusza Banasika, to się zmieni?

Mam nadzieję, że tak. W każdym klubie, w którym byłem, plasowaliśmy się wysoko w rankingu Pro Junior System i w Radomiaku powinno być podobnie. Nie boję się stawiać na młodych zawodników, najważniejsze jest, kto na dany moment, da więcej drużynie, a nie, kto ile ma lat.

Zapewne analizował Pan dwa ostatnie sezony w wykonaniu Radomiaka. Co trzeba zrobić, aby sytuacja z końcówki rozgrywek się nie powtórzyła?

Na to pytanie, nie ma prostej odpowiedzi, ponieważ zapewne wiele czynników złożyło się na to, że coś było nie tak. Może za dobry początek, może za duża pewność siebie, może gdzieś tam właśnie głowa, może presja, której zawodnicy nie wytrzymali, bo w pewnym momencie - przede wszystkim w końcówce rozgrywek - te wyniki były zdecydowanie słabsze.

Łatwo się gra, powiedzmy tak jak Garbarnia, która nie ma żadnej presji, czy wygra czy nie, to i tak za bardzo nic się nie stanie. Potem taki zespół łapie serię i ciężko go zatrzymać, wygrywa mecz za meczem, ale i tak nikt od nich niczego wielkiego nie wymaga.

W Radomiaku ta presja jest ogromna i może piłkarze byli tak wyselekcjonowani, że jej nie udźwignęli. Zawsze podaje przykłady zawodników z najwyższego poziomu, z którymi pracowałem, jak Jędrzejczyk czy Rybus. Ich od innych graczy różnią przede wszystkim nie umiejętności, a właśnie takie coś, że jak wychodzą grać przed dajmy na to 100-tysięczną publicznością, to grają tak samo, jakby grali przed setką osób, po prostu się nad tym nie zastanawiają, a są inni piłkarze, którzy, gdy jest presja, kibice coś krzykną z trybun, to po prostu tracą pewność siebie, boją się wyjść do piłki, grają na 40-50% swoich możliwości, gdyż po prostu sobie z tym wszystkim nie radzą.

Po przegranych barażach z Garbarnią, powiedział Pan, że zastanawia się nad sensem swojego zawodu. Jak to wygląda w tym momencie?

Troszeczkę inaczej funkcjonowałem przez wiele lat, gdy pracowałem w najlepszym klubie w Polsce i w momencie, gdy zdecydowałem się pracować już na poziomie seniorskim, to jest to zupełnie coś innego. Dla trenera wyjść na boisko, na trening, to wielka przyjemność, ale szkoleniowiec mierzy się z takimi rzeczami, kompletnie niezwiązanymi z boiskiem, ze sportem, o których zwykli ludzie nie wiedzą, i to mnie trochę przerażało, natomiast uważam, że w tych klubach, w których pracowałem, zawsze dawałem z siebie nawet ponad 100%, jednak nie zawsze ta praca przynosiła efekty i czasami człowiek ma takie chwilę zwątpienia, że poświęca czas, rodzinę, praktycznie wszystko, a potem gdzieś się tam okazuje, że nie daje to spodziewanych efektów, bo inne rzeczy decydują o sukcesie... i ja miałem taką chwilę zwątpienia, ale można powiedzieć, że była to tylko chwila.

Może dobrze, że akurat tak się stało, bo teraz mam coś do udowodnienia i sobie, i wszystkim, a przecież piłkarze Radomiaka mają tak samo, więc może pójdzie to w dobrym kierunku, że ta nasza sportowa złość, przełoży się właśnie na wyniki.

Proszę powiedzieć, jak wygląda sytuacja kilku zawodników, gdyż wiemy już, że w zespole na pewno zostają Dominik Sokół, Mateusz Zając czy Bruno Luz, a co z Simónem Coliną, Dawidem Jabłońskim oraz Karolem Hodowanym?

Z każdym z tych zawodników rozmawiałem i przedstawiłem, jaką widzę dla niego rolę w drużynie, gdyż są to piłkarze, którzy mają ważne kontrakty z klubem i w zespole mogą zostać, ale nie muszą. My chcemy, aby ta trójka szukała sobie innych klubów, z różnych przyczyn.

Karol Hodowany: w jego przypadku, na lewą obronę sprowadziliśmy młodzieżowca, który zamyka mu dostęp do gry w pierwszym składzie i bez sensu jest, żeby siedział na ławce albo na trybunach i tylko się frustrował. Lepiej, żeby poszedł i po prostu grał w innej drużynie.

Simón Colina: tak jak wspomniałem na wstępie, wymieniliśmy środek pola, na jego pozycję przyszło trzech nowych graczy i w tym przypadku, również ciężko będzie mu systematycznie grać i dobrze dla takiego zawodnika, aby po prostu znalazł klub, który na niego postawi, gdyż wiadomo - wszystkich w ekipie się nie zadowoli.

Dawid Jabłoński: Dawid w drugim sparingu złapał kontuzję, od tego czasu praktycznie nie uczestniczył w zajęciach z resztą zespołu. Tutaj jednak bym się wstrzymał, jeśli chodzi o kwestie, czy będzie on nam potrzebny czy nie, natomiast w przodzie mamy bardzo dużą rywalizację, jest po dwóch, a nawet trzech zawodników na jedną pozycję i myślę, że jakbym miał do wyboru np. jego, a Sokoła czy Winsztala, to wolałbym postawić na młodego gracza.

Siłą Radomiaka są jego kibice. Wsparcie fanów będzie dla zespołu bardzo ważne. Co ma im Pan do przekazania przed rozpoczęciem nowego sezonu?

Żeby zapomnieli, co było wcześniej, chociaż wiem, że nie jest to takie proste. Wszyscy jednak musimy wyczyścić kartę, gdyż zaczyna się nowy sezon i my na pewno ze swojej strony możemy zadeklarować, że zrobimy wszystko, aby swoją grą udowodnić, że każdy zawodnik zasługuje na to, aby być w tym klubie.

Będziemy walczyć o te najwyższe cele, ale też chcielibyśmy mieć wsparcie wśród kibiców, bo jeżeli siłą Radomiaka są właśnie fani - i wiem, że jak rywale tu przyjeżdżają, to też ulegają presji tych kibiców, bo cały stadion dopinguje, porywa i bardzo trudno gra się przeciwnikowi - to prosimy, aby na każdym spotkaniu robili właśnie taką atmosferę. Mam nadzieję, że swoją grą będziemy zasługiwali, aby ten doping nie ustawał.

Rozmawiał Damian Markowski (https://twitter.com/maly_1910).


Radomiak zaprezentował się przed nowym sezonem [ZDJĘCIA]

Piłkarzy Radomiaka ubierze polska firma. Spółka Skarbu Państwa nowym sponsorem klubu? [ZDJĘCIA]

autor: Damian Markowski

Wasze komentarze (5)

rewq
2018-07-21 17:41:00

Co roku ta sama śpiewka, a na koniec sezonu rozczarowanie!

0
2018-07-21 12:30:00

Nowy trener a te same brednie Haha. Jebać to wszytko i tak nie awansują bo nie ma kasy

paula
2018-07-21 10:45:00

ale dłuuuugi, przeczytam na stadionie przed meczem :)

1910
2018-07-21 10:15:00

powodzenia Panie Trenerze!

amp
2018-07-21 09:32:00

W obecnym sezonie do II ligi awansowało/spadło tyle lepszych drużyn z ambicjami, że Radomiak z aktualnym składem nie ma szans na awans - co najwyżej na środek tabeli.

Dodaj komentarz:

3 + 3 * 3 =

copyright © 2011 www.radom24.pl

obsługa techniczna: www.zaginionestudio.pl

Linki sponsorowane

Nasza strona wykorzystuje pliki cookies.

Używamy informacji zapisanych za pomocą cookies i podobnych technologii m.in. w celach reklamowych i statystycznych oraz w celu dostosowania naszych serwisów do indywidualnych potrzeb użytkowników. Mogą też stosować je współpracujący z nami reklamodawcy, firmy badawcze oraz dostawcy aplikacji multimedialnych. W programie służącym do obsługi internetu można zmienić ustawienia dotyczące cookies.

Korzystanie z naszych serwisów internetowych bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zapisane w pamięci urządzenia.

Akceptuję, nie pokazuj więcej